piątek, 18 stycznia 2013
Rozdział 14
Siedzieliśmy sobie w salonie i graliśmy w butelke, kiedy przyszedl do nas Carrotman.
-Ogłoszenia parafiaaaaaalnee - zaczął się drzeć jak ksiądz w kościele - nasza parka jest cała i zdrowa i mizia się po drugiej stronie ekranu ale myślą, że jestem idiotą i się nie domyślę.
-Taaaaaaaak! - wydarłam się - wiedziałam, że będą razem! Haaa i co i co mówiłam! - spojrzałam triumfalnie na mojego chłopaka. Po czym on wyciągnął z kieszeni banknot i mi go dał. Wszyscy spojrzeli na nas z miną WTF?
-No co... Założyliśmy się z Niallem, kiedy zaczną ze sobą chodzić.
-I ile obstawialiście? - spytał zaciekawiony Zayn.
-Ja, że na tym wyjeździe, a Niall, że za jakiś miesiąc.
-Dobra nie ważne - odezwał się głodomor.
-Grasz z nami w butelkę? -spytał Liam
-No jasne ale za chwile muszę iść do naszych gołąbeczków. To... KTO ZACZYNAAAAAAAA?
-Idioto nie drzyj mi się do ucha! - krzyknął Zayn.
-Sorki, mamo - zrobił minę szczeniaka i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
-No dobra już starczy - powiedziałam i wzięłam butelkę. Wypadło na pasiastego.
-Pytanie czy za..
-Zadanie - powiedział zanim skończyłam
-No to..
-No to co?
-No to.. przebierz się w to co ci przyniosę i będziesz musiał robić to co ci mówię.
-Mam się bać?
-Oj tak.
-Mamoooo ja się boje, ochroń mnie - krzyczał trzymając się nogi Zayna, co spowodowało kolejny wybuch śmiechu. Wyszłam z pomieszczenia i udałam się do pokoju mojego i Nialla. Szybko wygrzebałam z szafy strój króliczka, w który razem z Jenn byłyśmy na imprezie karnawałowej jeszcze w Polsce. Po drodze zahaczyłam o kuchnie i porwałam świeżą marchewkę do kompletu. Zostawiłam wszystko na krześle w garderobie i zawołałam Louisa. Kazałam mu się przebrać i przyjść do nas a potem robić to co mu będę kazała zrobić. Zrezygnowany poszedł do łazienki, a wróciłam do reszty z bananem na ryju. Oni tylko zrobili miny WTF i o nic nie pytali. Po około 5 minutach nasz króliczek wszedł do pokoju i wszyscy tarzali się po podłodze.
-hahahahahah leżę i nie wstaję - zaśmiał się Niall
-tleeeeeenu! - krzyknął Liam
-Od dzisiaj, będę ci mówić króliczku - powiedział Zayn dławiąc się łzami
-Dobra nie ważne, możemy teraz przejść do tego jak robię to co mam robić?
-Jeśli tak bardzo chcesz, króliczku.. - podeszłam i wyszeptałam mu na uch co ma zrobić.
-Nie nie zrobię tego.
-Zrobisz.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-No dobra, ale oni nie idą - wskazał palcem na resztę
-Idą.
-Nie możesz mi chociaż tego odpuścić - zrobił oczy a'la kot ze Shreka.
-Nie.
-Jesteś uparta.
-Wiem.
-Możecie nam powiedzieć o co chodzi? - spytał zirytowany blondyn
-Zobaczysz - powiedzieliśmy prawie równocześnie.
-Dobra chodźcie do pokoju Lou - powiedziałam i jako pierwsza wyszłam z pokoju. Weszliśmy po schodach i zatrzymaliśmy się przed drzwiami do pokoju Carrotman'a.
-CICHOOOOOO OSŁY! - wydarłam się na cały dom - moja siostra i lokers pewnie się będą lizać po drugiej stronie ekranu bo myślą, że Louis jest na dole więc otworzymy po cichu drzwi i wejdziemy do środka. Tak też zrobiliśmy i kiedy zobaczyliśmy na monitorze liżących się Hazze z Jennif zaczęliśmy bić brawo. Obydwoje spojrzeli na nas zdezorientowani, a gdy zobaczyli Louisa wybuchnęli śmiechem. On tylko spojrzał na mnie błagalnie, ale byłam nie ugięta.
-No mów - szepnęłam tak żeby tylko on mnie usłyszał. Stanął na środku pokoju z marchewką w ręce i zaczął skakać i krzyczeć:
-Jestę królikię, na imię mi Louisę. Lubię marchewkię i paskię. Noszę kolorowe rurkię i hasam na pagórkię. - Wszyscy wybuchnęli śmiechem, łącznie z nim. Ogarnęliśmy się i trochę porozmawialiśmy z naszą parką. Pasują do siebie i ogólnie wyglądają tak suodko (!) Opowiedzieli nam jak doszło do tego, że są razem. Kiedy mówili zauważyłam, że LouLou najmniej to obchodziło i ogólnie był jakiś przybity. Trzeba będzie z nim pogadać. Skończyliśmy rozmowę i udaliśmy się na dół, ale już nikomu nie chciało się grać, więc włączyliśmy horror. Kronika Opętania o ile się orientowałam. Fajny, ale trochę straszny. Znaczy dla mnie, bo Louis i Zayn już po pięciu minutach leżeli przyklejeni do siebie ze strachu co trochę mnie rozbawiło. Wtuliłam się w mojego chłopaka i patrzyłam dalej. Nawet nie wiem kiedy, zasnęłam..
*Jennifer*
Po skończonej rozmowie nadal śmialiśmy się z tego co Louis musiał zrobić. Dam sobie rękę uciąć, że to pomysł mojej siostrzyczki. Takie rzeczy tylko w Oliwki głowie. Najbardziej zastanawiało mnie jedno. Dlaczego Louis tak dziwnie się zachowywał kiedy opowiadaliśmy z Hazzą o tym jak zostaliśmy parą. Trochę go już znam i wydawał się być strasznie przybity, znudzony. Martwi się o Harrego czy jak? Wiem, że zawsze byli nie rozłączni no ale ja też mam prawo do niego nie tylko on.. Ale zaraz zmieniłam kierunek moich myśli. Jutro pójdziemy tam. Jutro zobaczę się z Emily. I co ja jej powiem? Nie mam pojęcia.
-O czym tak myślisz? -spytał mój skarb
-O niczym ważnym.
-Twoja mina ci zaprzecza. Słońce.. wiesz, że możesz mi powiedzieć o wszystkim..
-Wiem..
-Nie chcesz mnie przedstawić rodzinie?
-Chcę! Nawet tak nie myśl. Nawet nie chodziło mi o to.
-No to o co?
-Jesteś uparty wiesz?
-Wiem kochanie.
-No dobra, chodzi o to że się stresuje bo nie wiem co jej powiedzieć jak ją zobaczę..
-Dasz radę. Będę przy tobie.
-Harry?
-Tak?
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też.
-Ale ja mocniej.
-Nie prawda, bo ja.
-Nie, bo ja.
-Chcesz się tak kłócić, czy mogę cię już pocałować? -spytał i wpił się w moje usta. Oderwaliśmy się i położyliśmy się. Położyłam głowę na jego nagim torsie, a on mnie objął. Nawet nie wiem, kiedy ale zasnęłam..
____________________________________________________________________
Heej mordki!No więc nie będę się za bardzo rozpisywać. Nowy rozdział podobał się? jesteście zawiedzeni? Piszcie w komentarzach a się poprawie (: W następnym pojawi się coś z perspektywy Lou. Cieszycie się? :D Za niedługo ferie to trochę popracuje nad tępem dodawania tego wszystkiego ;D Lecę Byeeee <3
@Aneeek_ (:
wtorek, 27 listopada 2012
Rozdział 13
-Co się stało? Dlaczego płaczesz? - Spytał przytulając mnie.
-Ni-ie ważne. - wyjąkałam
-Telefon ci dzwonił, ale chyba nie słyszałaś to ci go przyniosłem - powiedział podając mi telefon. No świetnie.. Znowu będę musiała udawać przed siostrą czy rodzicami, że wszystko jest okej. No poprostu spełnienie moich marzeń. Wzięłam komórkę i spojrzałam na wyświetlacz. W następnej chwili przeżyłam szok.
-Dlaczego do mnie dzwoniłeś, a nie do tej którą kochasz?
-No właśnie zadzwoniłem do tej, którą kocham.
-Czyli do kogo? - udawałam, że się zastanawiam.
-Do ciebie Jenn, do ciebie. Kocham cię. - powiedział całując mnie namiętnie.
-Ja ciebie też kocham Harry. I to już od dawna. - wtuliłam się w niego.
-Naprawde?
-Tak.. w 100%
-Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że cię mam - powiedział, a ja pocałowałam go przelotnie.
-Ja bardziej. Bez ciebie nie dałabym sobie teraz rady. Z tym wszystkim i tą sprawą z Emily..
-Dałabyś. Kotku, wątpisz w swoje możliwości?
-Może tak troche..
-Skończ, proszę cię.
-Dobrze skarbie, ale pod jednym warunkiem. - spojrzałam na niego z uśmiechem nr. 11
-Jakim?
-Dostane buziaka.
-Okey. - nachylił się i dał mi buziaka. Przytrzymałam z tyłu jego głowę i pogłebiłam pocałunek.
-Chodźmy do środka, bo jeszcze mi się przeziębisz a nie chciałbym jeszcze z tobą jechać do szpitala - podniósł mnie i złapał za pośladki.
-Jeśli byłbyś ciągle ze mną to bardzo chętnie - pokazał mi język i wszedł do środka. Usiedliśmy przy stole i zajeliśmy się kolacją. Rozmawialiśmy, żartowaliśmy, cieszyliśmy się swoją obecnością. Boże dziękuję, że postawiłeś na mojej drodze tę pokręconą czuprynę. Kiedy skończyliśmy jeść poszliśmy do naszej wspólnej sypialni. Oglądaliśmy na laptopie filmiki chłopaków z czasów X-Factora i niemogłam ze śmiechu. Potem postastanowiliśmy zadzwonić do Lou na skypie, ale udawać że jesteśmy pokłóceni.
-Cześć marchewki wy moje - krzyknął radośnie.
-Cześć Lou - odpowiedzieliśmy równocześnie.
-Ooo jacy zgodni - podniósł brew.
-Weź mnie nie denerwuj starczy że muszę z nim dzielić pokój a nawet łóżko. W dodatku chciał mnie otruć gotując kolacje.
-Och nie marudź wiem że ci smakowało, a jeśli ci coś nie pasuje z pokojem i łóżkiem to możesz spać w salonie - powiedział z triumfalnym uśmieszkiem.
-Ejejejej. Nie kłóćcie się moje gołębeczki. Ranicie mnie i moje małe serduszko - powiedział ze smutną minką rysując serduszko w powietrzu.
-No przepraszam bardzo, ale nie moja wina że twój przyjaciel zachowuje się jak nie wyżyty seksualnie i patrzy wszystkim w cycki i na dupę - mówiłam z udawanym fochem.
-Ktoś tu jest zazdrosny...
-Haha ja zazdrosna? W dodatku o niego - wskazałam palcem na lokatego - chyba ci się w głowie poprzewracało.
-Heloooł. Ja tu wciąż jestem - pomachał mi ręką przed twarzą.
-No przecież wiem.
-Dobra moje skarby ja lecę na dół bo Niall się drze, że chce jeść. Poczekajcie za 5-10 minut wracam.
-Okej. - powiedzieliśmy zgodnie.
-Tylko się nie pozabijajcie! - krzyknął wychodząc z pokoju.
-Dobra robota skarbie - powiedziałam.
-Dzięki tobie. Ale jedno pytanie. Naprawdę tak źle gotuję? - zrobił minę zbitego psa
-Haha nie. Jesteś świetnym kucharzem.
-Wiedziałem..
-Ale mógłbyś nie gapić się na tyłki karzdej blondyny, która koło nas przejdzie.
-Nie prawda! Nie każdej! - krzyknął urażony
-Ej ja tu jestem od obrażania się. I wiesz co? Foch - odwróciłam się do niego plecami.
-Ohh Jenn nie jesteś przypadkiem za stara na fochy? Kochanie? Skarbie? Odezwij się prosze. No dobra sama tego chciałaś - zaczął mnie łaskotać. A, że łaskotki to zło. To zaczęłam się tarzać po łóżku ze śmiechu. To nie fair. Dlaczego wszyscy zawsze wykorzystują to przeciwko mnie?
-I co nadal masz focha?
-Dopóki mnie nie pocałujesz to tak. - pochylił się i złożył na moich ustach długi leniwy pocałunek. Kiedy się już odsuwał, pochyliłam się do przodu i wpiłam się w jego cudowne usta, kolejny raz tego wieczoru. Kiedy odsunęliśmy się od siebie usłyszeliśmy chichot i klaskanie. Chyba zapomnieliśmy wyłączyć kamerki. Chociaż po drugiej stronie kamerki też mieliśmy ciekawy widok..
___________________________________
I co jakieś pytania do 13?! Zawaliłam było dobrze? (: długo mnie tutaj nie było dlatego rozdział dość długi wyszedł. Cieszycie się że Jenn i Harry są razem czy wolelibyście ich jako przyjaciół? I jak myślicie co mogło być po tak ciekawego po drugiej stronie monitora? XD dziękuje dziękuje dziękuje dziękujeeee. Wszystkim za wejścia na stronkę. Wiecie ile radości mi tym sprawiacie? (: Kochaaam waas wszystkich <3 a właśnie jak myślicie jaka jest dzisiaj data? ;d wie ktoś? Nikt? No okej powiem wam. Dzisiaj mija równe pół roku od istnienia tego bloga! *,* dziękuję wszystkim którzy byli ze mną od początku pomagali i dawali pomysły na kolejne rozdziały. Bez was nie wiem czy ten blog nadal by istniał! I ostatnia sprawa. Zapraszam na mojego bloga o Larrym - klik
Lecę i 14 będzie niebawem! @Aneeek_
niedziela, 28 października 2012
Rozdział 12
Chyba nie wytrzymał napięcia, bo po chwili zaczął swój monolog...
-Jenn.. nie wiem od czego zacząć.
-Od prawdy Harry, od prawdy - powiedziałam nie przestając mu patrzeć głęboko w oczy.
-No to posłuchaj mnie, ale obiecaj że nie będziesz nic mówić dopóki nie skończę.. Dobrze? - spytał nie pewnie. Pokiwałam twierdząco głową. -Obiecałem ci wyjawić całą prawdę a więc o czym chcesz najpierw posłuchać? O mojej karierze, życiu, miłości, uczuciach? - To ja mogę wybrać? Okej niech mu będzie. - Opowiedz o wszystkim po kolei.
-Dobrze.. Od dziecka lubiłem śpiewać i to jest coś co kocham do teraz dlatego dwa lata temu moja mama namówiła mnie żebym poszedł na casting do X-Factora. Ja jak to ja nie widziałem w tym żadnego sensu no ale się zgodziłem. Wyszło na to że mama znów miała rację, bo okazało się że dostałem się. Tam poznałem chłopaków i połączyli nas w zespół. Wokół nas było pełno reporterów, papparazzich i tych innych co szczerze zepsuło troche nasze charaktery. Co do mnie.. Właśnie najwięcej afer było z powodu mojej osoby. Ostatnio ktoś puścił plotkę, że mam romans z Caroline Flack. No proszę cię.. Ja i takie stare pruchno? - bez urazy dla niej. Dobra dalej.. Nigdy nie miałem powodzenia u dziewczyn i nadal nie mam. Wydaje mi się, że większość moich dziewczyn po tym jak stałem się sławny, była ze mną ze względu na kase. Nie zaprzeczę, że tracę przez to zaufanie do odmiennej płci. To po prostu boli, bo ja nigdy nie miałem szczęścia w miłości.. A co do niej. Nie nawidzę być zakochanym, bo przez to tracę kontrolę i często ranie ludzi wokół mnie, a potem? Zjada mnie sumienie i poczucie winy. To nic takiego w porównaniu z tym co przechodzę teraz. Tak. Odpowiedź na twoje następne pytanie brzmi tak. Zakochałem się. I widzisz tu mamy problem. Dlaczego zapytasz? Dlatego, że zakochałem się, w bardzo bliskiej mi osobie. I co w związku z tym? To, że mam problem. Albo powiem jej że ją kocham i zniszcze wszystko, albo powiem i będzie pięknie, albo nie powiem i będę cierpiał w samotności i odetnę się od niej. Zanim zadasz kolejne pytanie powiem tyle. Wiem, że powinienem iść za głosem serca, ale co mi to da? Serce mówi mi, że mam jej powiedzieć bez względu na to co będzie potem. A rozum każe poczekać trochę czasu. Zwykle kierowałem się rozumem i w końcu nic nie mówiłem ale chyba nie tym razem. Wiesz ta osoba jest tak wyjątkowa, że czuję, że to ta jedyna. - No pięknie to nie mam już szans. No trudno.. Nie zaraz co ja wogóle mówie/myśle? Nie trudno. Musze o niego walczyć. Zrobie wszystko żeby go mieć! Ale Jenn skup się może będziesz przynajmniej wiedzieć o kogo chodzi. -Nie jestem jeszcze pewien czy dobrze robie dlatego postanowiłem się ciebie zapytać. A więc.. Powiedzieć jej czy może zaczekać?
-Słuchaj Harry, ja nie powinnam się w to mieszać. Powiem tylko tyle, że masz racje.. Powinieneś iść za głosem serca i jeśli jest aż tak wyjątkowa to powiedzieć jej o tym.. - Powiedziałam wydmuchując powietrze, które nie wiem czemu wstrzymałam.
-Dziękuję Ci Jennif- pocałował mnie w policzek. - Wiesz bałem się, ale dzięki tobie wiem już, że musze to zrobić bez względu na konsekwencje. Zadzwonię zaraz do niej.
-A nie lepiej spotkać się i powiedzieć jej to prosto w oczy? - spytałam z nadzieją, że będę miała troche czasu do pobycia z nim.
-Tak.. no ale ja nie wytrzymam. Jeszcze raz dzięki i pogadamy jak skończę rozmowę dobrze? - pokiwałam twierdząco głową. Zabolało. Tak cholernie zabolało mnie w środku. Naprawę ją kocha.. O kogokolwiek chodzi. Nie dam rady.. Straciłam go. Znaczy mam go, ale go straciłam.. Ach to jest zbyt trudne. Moje uczucie względem jego jest zbyt mocne, żeby to nie bolało. Wszedł do środka i zaczął szukać telefonu. Odprowadziłam go wzrokiem, oparłam ręce na barierce i spojrzałam w niebo. Tak, płakałam. No ale jak tu nie płakać gdy się traci kogoś, kogo kocha się tak mocno że można za tego kogoś oddać życie? Co z tego że rozmaże sobie makijaż skoro to tak boli. I tak nie musze wyglądać idealnie. Tylko proszę niech to tak nie boli. Przetarłam oczy i odwróciłam się. Za mną stał on.. On Harry..
_______________________________
No wiec jestem z 12 po dluzszej przerwie (: Przepraszam za dlugo oczekiwany rozdzial no ale wiecie wymiana i te rzeczy. Od 12 dni nie bylam na kompie wiec nie mialam jak pracowac. Napisałam na telefonie, ale z dodaniem był problem. xD Co do rozdzialu....zle mi wyszedl tak wiem i przepraszam ze schrzanilam ale nie mam teraz za bardzo weny.. Co myslicie na temat tego co mowil Harry? I co powinien teraz zrobic? Piszcie co myslicie czekam na wasze propozycje! (: + Jeszcze jedna sprawa.. Dzieeeeeeeeeeeeeeeeeekujeeee !!! <3. Dziekuje, wam wszystkim za te wejscia na stronke! Wczoraj weszlam ba stronke a tu taka niespodzianka! Kochaaam was! <3 nie wiem kiedy wpadne z 13 ale zaczne juz ja pisac (: Jeszcze raz Dzieeeeeeki wszystkim i Kochaaam Waaas.! <3. @Aneeek_ xxxx
wtorek, 9 października 2012
Rozdział 11
Wychodziła owinięta tylko w ręcznik, a krople swobodnie spływały po jej ciele. Nie mogłem oderwać od niej oczu. Zarumieniła się i spuściła wzrok. Jaka ona słodkaa.. Podszedłem i wpiłem się w jej usta. Oddawała każdy pocałunek, który ja pogłębiałem. Złapałem ją z tyłu głowy i zacząłem się bawić jej włosami. Zjechałem niżej i zająłem się jej szyją. W odpowiedzi usłyszałem jęknięcie, co mnie tylko zmotywowało do pracy. Ssałem i lekko przygryzałem jej skórę na szyi tworząc malinki. Robiłem sobie drogę do jej obojczyków, a ona zaczęła ściągać ze mnie koszulę. Chyba oby dwoje tego chcieliśmy. Napiliłem się na nią, ale jeśli by nie chciała to mogę na nią zaczekać. Nawet jeśli by to trwało nie skończenie długo. Nie spostrzegłem się, a stałem bez koszuli. Jennif majstrowała coś przy moich spodniach. Kiedy udało jej się je rozpiąć i zostałem w samych bokserkach, wziąłem ją na ręce i przycisnąłem ją do ściany. Pocałowałem ją a następnie szepnąłem w pociągający sposób.
-Jenn.. przygotowałem kolację. Chyba nie chcemy żeby się zmarnowała no nie ? - w odpowiedzi dostałem karcące spojrzenie. Czyżby się napaliła równie mocno jak ja ? Trudno... wykorzysztam to później. Postawiłem ją na ziemi i ostatni raz musnąłem delikatnie jej usta.
-To jak widzimy się za 10 minut w salonie ? - podniosłem brew.
* * *
-No okey. - odpowiedziałam mało entuzjastycznie. Cmoknęłam go w policzek i poszłam po jakieś ubrania. Nałożyłam na siebie zwiewną brzoskwiniową sukienkę przed kolano, a włosy rozczesałam i upiełam po bokach. Po nie spełna 10 minutach byłam już w drodze do salonu. Weszłam i zamurowało mnie. Nie wielki stolik ustawiony był w pobliżu ogromnego okna z wyjściem na taras. Dookoła stolika i na stoliku były poukładane zapachowe świeczki, które razem tworzyły kształt serca. Światło, był zgaszone a w tle leciała cicha muzyka co tylko nadawało atmosfery. Postarał się. W sumie nie straciłam do niego zaufania, ale chciałam sprawdzić czy mu na mnie zależy. Odpowiedź jest twierdząca, jednakże napewno nie odwzajemnie mojego uczucia.. szkoda. Naprawdę go kocham i liczę na coś więcej. Do tego to zdarzenie, które miało miejsce przed chwilą. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, ale nigdzie go nie widziałam. Podeszłam do stolika na której była kartka. Podniosłam ją i zauważyłam pochyłe pismo. On nawet pisze jak artysta. No po prostu ideał. Wyrwałam się z myśli i zaczęłam wodzić wzrokiem po każdej linijce, zdaniu, wyrazie. 'Musiałem na chwilę wyjść, nie gniewaj się. Poszedłem coś załatwić, ale to niespodzianka. Wrócę jak najszybciej. Harry xxxx' Skoro mam jeszcze trochę czasu to chyba się nie pogniewa jeśli wyjdę na teras i nacieszę się widokiem i zapachem Polski.. Stałam tak rozmyślając i nie wiem ile czasu minęło, kiedy się zoorientowałam, że Harry wrocił i chwycił mnie w talii. Głowę oparł na moim ramieniu. Staliśmy tak dłuższą chwilę, którą on przerwał..
-O czym myślisz ? - jego głos był taki pociągający i lekko zachrypnięty. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, ale postawiłam na prawdę.
-O wszystkim.. O mnie, o tobie.. o nas ? - bardziej spytałam niż stwierdziłam. Wiedziałam, że jeśli mu o tym powiem to zepsuję to co do tej pory między nami powstało.. Na samą myśl po policzku spłynęła mi pojedyncza łza. Myślałam, że nie zauważył, ale się myliłam. Szybko ją starł, ocierając kciukiem mój policzek. Odwróciłam się i teraz spoglądaliśmy sobie głeboko w oczy. Jego seledynowe tęczówki starały się wykrzyczeć wszystkiego jego emocje. Chyba nie wytrzymał napięcia i po chwili zaczął swó monolog...
________________________________
Przybywam do was z 11 .! Długo czekaliście, a ja zawaliłam, za co przepraszam. Znalazłam chwilę czasu i udało mi się to naskrobać. Jak myślicie co Harry mógł powiedzieć Jennifer ? Jak potoczą się ich losy ? Chcecie, żeby byli razem czy może jednak nie ? Mam już swoją wizję, ale może wasze pomysły dadzą mi większe natchnienie. (: Pozdrawiam i miłego dnia .! @Aneeek_ xxxx
niedziela, 23 września 2012
Rozdział 10
Jak ja mogłem nie wiedzieć, że za nami siedzi moja mama. Moment i po co ona jedzie do Polski, dlaczego siedzi za nami i dlaczego ja nic o tym nie wiem ?
-M-mama ? -wyjąkałem
-No co synu już własnej matki nie uściskasz ? - uśmiechnęła
-Mamo jak ja mam się z tobą przywitać skoro siedzimy w samolocie ? I po co ty lecisz do Polski hm ? - spytałem zdezorientowany.
-Jak to po co ? Jadę odwiedzić twoją ciotkę z polski. Ale koniec już tematu. Lepiej powiedz mi kim jest ta ślicznotka z którą siedzisz ! - mówiąc to popatrzyła na Jenn i się do niej uśmiechnęła. Jennif odwzajemniła uśmiech.
-Miło panią poznać. Jestem Jennifer, ale wszyscy mówią mi Jenn lub Jennif.
-Ja mówię kociaku - wyszczerzyłem się a moja mama razem z Jenn spojrzały po sobie i wybuchnely smiechem.
-Harry nie wiedziałam, że masz rodzinę w Polsce. - powiedziała brunetka.
-Ja też nie - spojrzałem na mamę a ona uśmiechnęła się znacząco spoglądając to na mnie to na mojego aniołka. Przed lądowaniem zamieniły jeszcze parę zdań podczas gdy ja siedziałem cicho. Wyszliśmy razem z samolotu i pożegnaliśmy się z moją mamą.
Oczywiście nie obyło się bez płaczu i próśb żebyśmy przyjechali jak już będzie w domu. Zdziwiło mniw to w jak szybkim czasie polubiła Jenn. Chociaż nie, to ani trochę mnie nie dziwi. Jej się nie da nie kochać. No przynajmniej ze mną tak było. Zakochałem się w jej głosie. Przestałem myśleć o niej i pociągnąłem ją za rękę w stronę tylnego wyjścia. Trochę się zdziwiła no ale nic nie mówiła. Szliśmy kiedy uslyszałem krzyki dziewczyn. Chyba się dowiedziały, że ten Harry przyjeżdża. Ten sławny Harry Styles z One Direction. Chyba trochę zaczęła się domyślać... a chciałem jej o tym powiedzieć w odpowiedniej chwili. Cholera czy zawsze musi wszystko iść źle !? Zaciągnąłem ją do pierwszego lepszego pomieszczenia i zatkałem usta ręką.
-Ciii... nie chce żeby nas znalazły. Zaraz ci wszystko wytłumaczę - szepnąłem jej do ucha.
-Co się dzieje ? Chcę znać prawdę ! - powiedziała kiedy poluzowałem uścisk.
-Już ci tłumaczę, ale obiecaj, że nie będziesz mi przerywać i poczekasz aż skończę okey ?
-No dobrze, ale chcę wiedzieć wszystko - wziąłem głęboki oddech i zacząłem.
-A więc tak.. Ja i chłopaki mam zespół, który nazywa się One Direction. Powstaliśmy i poznaliśmy się w X-Factorze gdzie zajęliśmy 3 miejsce. Jesteśmy znani na całym świecie i jednymi z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd. Twoja siostra wystąpiła w naszym teledysku dzięki Niall'owi. Przepraszam cię, że wiesz o tym dopiero teraz, ale chciałem ci o tym powiedzieć w odpowiedniej chwili. Chciałem też sprawdzić czy polubisz mnie za to jaki jestem czy za to że śpiewam w zespole. Proszę cię tylko powiedz mi jedno... czy jesteś na mnie zła ? Nie wiń też chłopaków poprosiłem im żeby ci nic nie mówili bo sam chcę to zrobić - powiedziałem i wstrzymałem oddech czekając na odpowiedziedź
-Harry... ja nie wiem co powiedzieć. Jestem wściekła, ale też cię rozumiem. Zaufałam ci, a ty to wykorzystałeś żeby mnie sprawdzić. A co do tego to tak polubiłam cie takiego jakim jesteś. Nie mam zamiaru się na ciebie wściekać, ale będziesz musiał odzyskać moje zaufanie. Nie wiem jak to zrobisz ale znasz mnie na tyle żeby wiedzieć co zrobić. I jeszcze jedno.. Czy jest coś o czym mi jeszcze nie powiedziałeś ?
-hmm.. nie wiem czy jest czym się chwalić. Opowiem ci o tym wieczorem okey ? - odetchnąłem z ulgą. Ona naprawdę jest idealna i musze coś zaplanować na wieczór, żeby znów mi zaufała. Wyszliśmy z pomieszczenia i udaliśmy się do hotelu. Była noc więc postaniwiliśmy odpocząć. Droga nie była zbyt długa wiec po chwili staliśmy już na hotelowej recepcji.
-Państwo zamawiają pokój dla dwojga ? Które piętro ? - no tak zapomniałem, że bedziemy musieli mieć inne pokoje, chociaż miałem cichą nadzieję, na to że zgodzi się mieć wspólny apartament na najwyższym piętrze. Spojrzałem na nią jakby czekając na odpowiedź.
-Emmm.. t-tak ? - odpowiadziała, bardziej pytając - uśmiechnąłem się.
-Dla dwojga na najwyższym piętrze - powiedziałem łapiąc ją za rękę. Wiedziałem, że może nie chcieć ze mną spać na jednym łóżku, więc spytałem - To co ja na podłodze a ty na łóżku ?
-Aż tak się mnie boisz kocie, że chcesz spać na podłodze ? - uśmiechnęła się otwierając nasz pokój.
-Nie, nie boję. Martwię się, że zostanę zrzucony w środku nocy - pokazałem język.
- No wiesz ? - powiedziała odwracając się do mnie plecami. Podszedłem i przytuliłem ja od tyłu, zaciągnąłem się zapachem jej włosów. Pocałowałem ją w szyję, gryząc jej skórę usłyszałem jęk i ciche pomrukiwanie. Odessałem się od jej szyi pozostawiając na niej moje dzieło - czerwonawą malinkę.
-Okej wybaczam ci - odwróciła się i wtuliła we mnie - Ale i tak jeszcze nie odzyskałeś do końca mojego zaufania - spojrzała mi w oczy - Ja idę się umyć, a ty się rozpakuj - dała mi buziaka w policzek wyciągnęła ubrania ze swojej torby i poszła do łazienki. Postanowiłem zrobić dla nas kolacje i powiedzieć jej o wszystkim. Wszedłem do kuchni i zająłem się przygotowaniem jedzenia. Nakryłem do stołu, przebrałem się i zobaczyłem ją. Wychodziła owinięta tylko w ręcznik, a krople wody swobodnie spływały po jej ciele.
_________________________________
A więc tak.. Dzisiaj mijają 3 msc. od kąd istnieje nasz blog .! (: Jeeej. Ciesze się, że jesteście i to czytacie i nie posze tego na marne. Rozdział dedykuje Horanowi ( Dominice ), która właśnie siedzi obok mnie.xD hahah.. mam nadzieję, że rozdział się podoba. Pisany troche na lekcjach i na telefonie, więc za jakiekolwiek błędy przepraszam.. 11 rozdział przyjdzie do nas jak najprędzej, bo właśnie zaczynam go pisać .! Dziękuje wam .! Buziaaaki ! <3 xxxx @Aneeek_
Rozdział 9
Nagiego Louisa, który tańczył na środku salonu i Zayna, który go nagrywał. Podszedłem do Liama tarzającego się po ziemi ze śmiechu i dowiedziałem się, że to był jego zadanie w grze w butelkę. Po chili Olivka włączyła piosenkę I'm sexy and i know it i Lou musiał wykonać taniec identyczny do tego w teledysku. Gdy skończył wszyscy się poskładali ze śmiechu, a ja się popłakałem. Po chwili się wydarłem, żeby wszyscy się ogarnęli.
-Ej ! - krzyknąłem tak głośno, że pewnie było mnie słychać na końcu ulicy - Ja i Jennif wyjeżdżamy !
-Gdzie ? Miesiąc na miodowy ? - rzucił czerwony od śmiechu blondynek.
-Nie ważne gdzie, ważne że RAZEM ! - skakałem jak małe dziecko.
-Hazza czy ty się dobrze czujesz ? - żartował Boo Bear.
-Ej Curly ! Czy ty i moja siostra.. czy wy... -jąkała się siostra mojego aniołka.
-Nie nie jesteśmy razem. Nie martw się.. - powiedziałem ponuro.
-To się o nią postaraj a nie! Zasługujesz na nią. Po za tym to moja siostra i.. widzę jak na ciebie patrzy - powiedziała wtulając się w Niall'a.
-Napewno się postaram. Dzięki - rzuciłem i wyszedłem. Poszedłem do mojego pokoju, spakowałem się, wziąłem prysznic i położyłem się z laptopem. Sprawdzałem ostatni raz pocztę. Kolejne listy od fanów i widomość od instruktora tańca. Mamy po jutrze próbę ? Trudno nie będzie nas. Szybko odpisałem, że nie możemy się spotkać i schowałem urządzenie do torby. Około 17 pożegnałem się z chłopakami i Olivką, a następnie udałem się po Jennifer. Wdrapałem się po schodach i stanąłem pod jej drzwiami. Lekko zapukałem i po chwili stanęła przede mną Jenn w samym ręczniku.
-Cześć. Przepraszam,że nie jestem jeszcze gotowa i że otwieram drzwi w takim stanie. Poczekasz chwilkę ? - zarumieniła się.
-Jasne. Nie musisz przepraszać. Jesteś słodka kiedy się rumienisz - nic nie odpowiedziała, tylko poszła się ubrać, a ja usiadłem na kanapie. Miała średniej wielkości, ładne mieszkanko. Siedziałem, a moje myśli znów kręciły się wokół jej osoby. Nie spostrzegłem się kiedy wróciła do pokoju i stała obok mnie. Podniosłem wzrok i znów mnie zamurowało.
-P-piękna jak zawsze - starałem się żeby to brzmiało jak normalniej. Uśmiechnęłą się.
-To co idziemy ? - spytała
-Tak - powiedziałem biorąc jej walizkę.
-Harry nie trzeba. Dam sobie radę.
-Trzeba. A nawet gdyby to chcę.
Wyszliśmy z mieszkania, a kiedy Jenn zamykała drzwi ja bawiłem się moimi palcami. Chciała już schodzić, ale nie wytrzymałem napięcia.. Musiałem to zrobić. Przyparłem ją do ściany, tak że nasze ciała się stykały i przeszedł przez nie dreszcz. Spojrzałem jej w oczy. Chwilę tak trwaliśmy, kiedy ona popatrzyła się na moje usta, a potem znów w moje oczy. Nie czekałem na nic więcej i zmniejszyłem odległość między nami, złączając nasze usta w namiętnym pocałunku. Oddała pocałunek i zaczęła się bawić moimi włosami. Ja zaś jedną rękę opierałem o ścianę na wysokości jej głowy a drugą trzymałem ją za biodro. Oderwaliśmy się od siebie dopiero gdy zabrakło nam powietrza. Z uśmiechem spojrzeliśmy sobiew oczy.
-Idziemy ? - spytałem, przerywając ciszę.
-Okey - powidziała zawiedzionym głosem. Spojrzałem na nią. Patrzyła się na swoją rękę, a potem na moją. Zrozumiałem o co chodzi. Do jednej ręki wziąłem jej walizkę, a drugą złapałem ją za rękę. Od razu na jej twarzy pokazał się szeroki uśmiech. Zeszliśmy na dół i schowałem jej walizkę a potem jak na gentelmena przystało otworzyłem jej drzwi i zamknąłem kiedy siedziała już w samochodzie. Drogę spędziliśmy w ciszy. Dotarliśmy na lotnisko i zaczęło się. Odprawa i te rzeczy. Poszło dość szybko bo o 19 siedzieliśmy już w samolocie i czekaliśmy na odlot. Musiałem ubrać kulary przeciwsłoneczne żeby nikt mnie nie rozpoznał, bo zaczęło by się. Piski, autografy zdjęcia itp. Nie żebym tego nie lubił, bo to kocham ale nie teraz kiedy jestem tu z Jennif a ona nie ma bladego pojęcia, że jestem Harry'm Styles'em z One Direction. Chwilę pogadaliśmy i samolot wystartował. Przed nami kilka godzin lotu.. Jenn jak widać doskonale o tym wiedziała bo zasnęła wtulona w moje ramię. Nie długo po tym zasnąłem. Obudził mnie głos steewardesy, oznajmujący że lądujemy. Otworzyłem oczy i co ? Jenn nie spała. Głupio mi się zrobiło, że ona się pewnie nudziła a ja spałem. i moment. Co ja robię na jej kolanach ? Od razu się zerwałem a ona zachichotała.
-Co cię tak śmieszy ? - spytałem.
-To, że tak się wystraszyłeś, że leży na moich kolanach - czułem, że się rumienię.
-Panie Styles to pan się rumieni ?
-Nie to tylko makijaż.
-Och to przepraszam. Nie wiedziałam, że mężczyźni się malują.
-Bo się nie malują.
-To dlaczego pan się maluje ?
-Och. Przyłapałaś mnie. Rumienię się ! - udawałem oburzenie
-Oj przepraszam kocie - przytuliła mnie
-Pff. Musisz się postarać- pokazałem jej język.
-Oj no dobra - dała mi buziaka w policzek.
-Ooo.. Słodkooo. - słyszeliśmy jakiś znajomy głos za nami. Odwróciliśmy się i zabrało mi mowę. Jak ja mogłem nie wiedzieć, że za nami siedzi..
_______________________________________________________________
No właśnie kto siedzi za Jenn i Harrym ? Przepraszam że rozdział dopiero dzisiaj ale miałam gości a w tygodniu byłam chora więc po szkole leżałam po kołdrą i tv . tv .tv. xD wiecie jak to jest. ;d Co o rozdziału.. pisałąm go kilka razy .. na nowo nowo i nowo bo cały czas mi coś nie pasowało .. zostałam przy tej wersji bo mi się najbardziej podobała.. Rozdział dedykuję Ance ! <3 Kocham Cię siostro i dzięki Tobie dostałam nagłego natchnienia .! (: A teraz chcę podziękować wam wszystkim razem i każdemu z osobna za to że czytacie to co tu piszę ! (: Nawet nie wiecie jak się cieszę że to czytacie i szczerze mówiąc gdybyście mnie nie prosili o nowe rozdziały to nei wiem czy by ten blog nadal istniał. Ale dzięki wam wiem że warto i mam zamiar jeszcze dłuuugo długooo go prowadzić ;D A mam też do was wszystkich pytanie.. Zastanawiam się nad założeniem nowego bloga i mam kilka pomysłów, także piszcie co myślicie ! || Słyszeliście może nową piosenkę chłopaków ? Bo ja tak i jaram się nią tak samo jak i teledyskiem .! Chłopaki się postarali i tak jak obiecywali włożyli w to dużo energii.
Następny rozdział dodam (mam nadzieję w tym tygodniu) Lot's of love <3 @Aneeek_
niedziela, 9 września 2012
Rozdział 8
Nie podniosłem głowy. Doskonale wiedziałem, że to ona. Moja Jennif.. Znaczy jeszcze nie moja. Dlaczego to jest takie trudne ? Mogłem zostać w środku i udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Przetarłem łzy, ale wciąż nie podnosiłem wzroku z punktu przede mną. Chyba się wahała nad wypowiedzeniem czegoś, bo usłyszałem jak ciężko przełyka ślinę. No jasne pewnie zastanawia się co powiedzieć, skoro dziś rano mnie całowała, a wczoraj w nocy nie wiadomo co robiła z nim. Na samą myśl mnie trochę zemdliło, ale też popłynęło więcej łez. Zadrżałem z zimna.. Chyba t zauważyła, bo zmierzyła mnie wzrokiem od stóp aż po czubek głowy i z powrotem. Wstała i gdzieś poszła. Czyli była mam tutaj mam rozumieć tylko po to by zrobić mi jeszcze większy mętlik w głowie ? Nie wytrzymam tego. Siedziałem tak, nadal pogrążony we własnych myślach, Nie zauważyłem nawet kiedy wróciła. Skąd wiedziałem, że to ona ? Czułem jej cudowny zapach. Znów zadrżałem. Nagle poczułem coś ciepłego na ramionach. To był koc. Od kiedy to ona się troszczy o mnie ? Moja głowa natychmiast się odwróciła. Spojrzałem na nią. Nie miała na twarzy tego samego uśmiechu. Nie tryskała energią jak zwykle. Jej oczy też nie wyglądały tak samo. Były czerwone.. Płakała. Ale dlaczego ? No chyba nie przeze mnie, prawda ? Nie mogę patrzeć jak ona płacze. To jest za smutny widok jak dla mnie. Aż mnie serce boli. Przytuliłem ją, okrywając przy okazji kocem. Rozkleiła się jeszcze bardziej. Teraz to już oboje płakaliśmy. Nie wiem co się działo, ale chyba tego potrzebowała. Przetarłem jej łzy, równocześnie wylewając więcej swoich, a ona wtuliła się we mnie jeszcze bardziej.
-Dl..dl..dlaczego płaczesz ? - wyjąkałem, ale odpowiedziała mi cisza. Załkała. Nie wiedziałem co się dzieje.
-Jennif ? Słyszysz mnie ? Co się stało ? - ponagliłem ją.
-Bo.. bo.. moi rodzice mieli tutaj przylecieć wczoraj, a przed chwilą dostałam telefon i mama... ona.. ona powiedziała mi że odnalazła się moja siostra bliźniaczka.. Emily. Porwali ją kiedy miałyśmy po 7 lat. A przedwczoraj się odnalazła. I ona.. jest w.. szpitalu i ma jakąś operację. Po za tym jesteś smutny i to chyba moje wina. Na pewno będziesz się kłócił z chłopakami, a nie chcę tego. Pewnie zrobiłam ci teraz niezły mętlik w głowie. Ja przepraszam cię za to wszystko. Nie chcę żebyś myślał sobie coś złego na mój temat. Naprawdę mi zależy na tobie. Harry ja nie chciałam. Wiem też,że męczy cię to że spałam u Lou a całowałam się z tobą, ale między mną a nim jest tylko przyjaźń. Nic więcej. Zresztą po co ci to mówię, skoro i tak na pewno masz już kogoś. Przepraszam.. - nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz - pomyślałem.
-Nie mam i cieszę się, że t wszytko mi powiedziałaś. Przykro mi z powodu twojej siostry, ale dobrze że ją odnaleźli. Pamiętaj. Jestem przy tobie i zawsze ci pomogę.
-Dziękuję. nie możesz być przy mnie cały czas. Nie chcę być ciężarem. I tak mnie masz jak mi pomóc. Postanowiłam do nich pojechać. Jak stan Emily się polepszy to wrócę. I jeszcze jedno. Jakby był trening to przeproś wszystkich za moją nieobecność i powiedź że wrócę jak najszybciej się da.
-Jakim ciężarem ? Ty nigdy nim nie byłaś i nie będziesz. Nie mów tak. Lecę razem z tobą. Samej cię nie puszczę. I chcę ci pokazać, że na mnie zawsze możesz liczyć, gdziekolwiek byś nie była. To n kiedy chcesz lot ? Najbliższy czy czekamy do jutra ?
-Harry naprawdę doceniam to co dla mnie robisz, ale jesteś pewien, że chcesz ze mną polecieć ? Dam sobie przecież radę. Najbliższy lot. Chcę jak najszybciej by na miejscu - spojrzała mi głęboko w oczy i uśmiechnęła się. Kocham jej oczy, w których po raz kolejny już się zatopiłem. Ba, kocham ją całą.
-Chcę z tobą lecieć. Jestem tego pewien.
-No okey. Ale żeby nie było, że cię zmuszam. Idę się przebrać, bo tak przecież nigdzie nie pójdę - powiedziała, patrząc się na moją koszulkę, którą miała właśnie na sobie, a ja się uśmiechnąłem.
-Możesz iść. Ślicznie wyglądasz. Tak jak we wszystkim, jest c do twarzy. Idź, idź a ja idę zarezerwować nam bilety.
-Oczywiście. Jeszcze raz. Dziękuję za wszystko - dostałem soczystego buziaka w policzek.
-Nie dziękuj - i tak kiedyś mi się za to odwdzięczy. Wstałem z ławki i poczułem chłodny beton pod stopami, ale nie przejmowałem się tym. W końcu lecę z miłością mojego życia do Polski, której nigdy nie miałem okazji odwiedzić, a zawsze chciałem. Wszedłem do pokoju i rzuciłem się z laptopem na łóżko. Zarezerwowałem lot na dzisiaj na 19.15 Było coś koło 13 więc mieliśmy trochę czasu na spakowanie się i dojazd. Sprawdziłem jeszcze facebooka i twittera. Pełno listów od fanów. Co do mojej sławy. Powinienem już powiedzieć Jenn prawdę, ale się boję jej reakcji i tego co powie. Chciałbym już mieć to wszystko za sobą. Zrobię to w Polsce. Nie wiem kiedy, ale wyczuję ten moment. Najbardziej boję się tego co powie. Nie chcę żeby zmieniła swojego stosunku do mnie. Za bardzo ją kocham i nie zniósłbym tego. Ale może w trakcie naszego wyjazdu zrozumie jak wiele dla mnie znaczy. Trzeba było się ubrać, bo nie będę cały dzień chodził w samych bokserkach. Podszedłem do szafy i wygrzebałem z niej biały t-shirt i czarne rurki. Do tego białe conversy. Zszedłem na dół. Była tam i ubierała buty. Podszedł do niej od tyłu, najciszej jak tylko potrafiłem i zakryłem jej oczy rękoma.
-Hazza idioto ! Wiem że to ty !
-Łeeeee. Zepsułaś zabawę. A właśnie lot mamy o 19.15 więc o 17 jestem pod twoim domem.
-Okey to ja jadę się spakować - szła w stronę drzwi
-A nie pożegnasz się ? - udawałem obrażonego.
-Ooo.. Pan Harry się obraził ? Przepraszam poprawię się - pokazała mi język i pocałowała w policzek. Odprowadziłem ją wzrokiem, a kiedy drzwi się zamknęły zadowolony z siebie udałem się do salonu. Moja radość zamieniła się w szok. Zamarłem. Miałem wrażenie, że oczy mi wylecą., kiedy zobaczyłem...
______________________________________________________________________
Wracam do was z 8 pisaną pod przymusem kumpeli. Dziękuję Ci Anno ;* i dedykuję Ci ten rozdział. Otóż pisałam go 2 razy. Pierwsza wersja jakoś mi nie przypadła więc poprawiłam się i oto mamy kolejną część. Podoba wam się postać Emily ? Co do następnego rozdziału. Jak myślicie co Harry mógł zobaczyć w salonie ? Piszcie co myślicie (: A właśnie mam do was miśki kochane sprawę. Odpisujecie mi wszyscy na priv z czego cieszę się ogromnie, ale liczę że ktoś tu pozostawi jakiś komentarz. Mam jeszcze małe pytanko do wszystkich. Czy na początku następnego rozdziału chcielibyście kawałek z perspektywy Emily ? Czekam na odpowiedzi i zdanie na temat rozdziału. Całuje Aneeek xxxx